Kompany wypisany ze szpitala. Trenerzy apelują o wsparcie
Vincent Kompany, trener Bayernu Monachium, opuścił szpital po zasłabnięciu na treningu. Dyrektor sportowy klubu Max Eberl poinformował, że przyczyną było podrażnienie opon mózgowo-rdzeniowych. Sprawa wywołała w Niemczech dyskusję o tym, jak szkoleniowcy dbają o własne zdrowie.
Co wiadomo o stanie trenera
Do zdarzenia doszło w zeszły piątek. 40-letni Belg zasłabł podczas zajęć i potrzebna była pomoc lekarza pogotowia. Eberl w rozmowie z publiczną telewizją ARD wyjaśnił, że lekarze ustalili przyczynę: to podrażnienie opon mózgowo-rdzeniowych, które nieleczone może przejść w zapalenie opon mózgowych. Stan Kompany’ego określił jako tak dobry, jak to możliwe w tej sytuacji, a wypisanie ze szpitala nazwał najlepszą wiadomością dla wszystkich.
Sam trener przyznał, że nie słuchał swojego organizmu. Jak mówi Kompany: „W pewnym momencie moje ciało powiedziało: dość!”. Eberl, który w 2022 roku odszedł z Gladbach z powodu własnych problemów zdrowotnych, stanowczo odciął się od łączenia sprawy z presją. Jego zdaniem to zwykła choroba, która może dotknąć każdego, i nie ma związku z wymaganiami Bundesligi.
Trenerzy nie potrafią zwolnić
Mimo tych słów w niemieckich mediach zaczęto przypominać, że szkoleniowcy też są ludźmi i potrzebują wsparcia. Kibice Bayernu pokazali transparent solidarności. Asystent Aaron Danks przyznał, że przekonanie Kompany’ego do odpoczynku bywa wyzwaniem. Trener Freiburga Julian Schuster zauważył, że szkoleniowcy nie zawsze dobrze o siebie dbają.
Frank Wormuth, wykładowca w niemieckiej federacji piłkarskiej (DFB), uważa, że wielu pierwszych trenerów nie potrafi odpuszczać ani delegować zadań. Chcą mieć wszystko pod kontrolą, bo nie czują się pewnie, gdy drużyna przegrywa. Dlatego do sztabu często zatrudniają bliskich znajomych. Wormuth, sam były trener, opowiada, że uświadomiły mu to dopiero dzieci. Zwróciły uwagę, że w domu powinien być ojcem, a nie trenerem. Myślami pracował wtedy przez całą dobę.
Cody Royle, mentor trenerski pracujący z zespołami z NBA i Premier League, dodaje, że trenerzy słabo odczytują sygnały z własnego ciała. Kompany jest jego zdaniem wciąż młodym szkoleniowcem, który dopiero uczy się rozpoznawać psychiczne sygnały ostrzegawcze. Jako piłkarz mógł polegać raczej na tych fizycznych.
Pomysł: spojrzenie z zewnątrz
Royle i Wormuth proponują, by przy trenerach funkcjonowała dodatkowa para oczu. Chodzi o osobę spoza klubowej polityki, która potrafiłaby powiedzieć wprost, że trzeba wrócić do domu. Według Royle’a młodych trenerów prawie się tego nie uczy, a odpowiedzialność leży po stronie systemu szkolenia i klubów. Przywołuje też historię Jocka Steina, który zmarł na linii boiska, a przyczyną miały być pracoholizm i stres. Royle jest sceptyczny, czy futbol w ogóle chce coś zmienić, bo „przedstawienie musi trwać”.
Co to oznacza dla polskiego kibica
Bundesliga jest w Polsce szeroko oglądana, a Bayern ma tu liczne grono fanów, więc sprawa nie jest odległa. W materiale źródłowym nie ma informacji o rozwiązaniach w polskich klubach. Trudno więc ocenić, jak wygląda opieka nad trenerami w Ekstraklasie. Sam problem, czyli praca bez przerwy i trudność w odpuszczaniu, jest jednak znany także poza sportem.
Warto też pamiętać o rozróżnieniu, które podkreślił Eberl. Zasłabnięcie Kompany’ego miało przyczynę medyczną, a nie, jak wynika z jego słów, wynikało bezpośrednio z presji. Przy niepokojących objawach, takich jak silny ból głowy czy zasłabnięcie, nie należy czekać, tylko zgłosić się do lekarza.
W weekend Bayern zagra z Borussią Dortmund w najmocniej reklamowanym meczu Bundesligi. Kompany nie będzie w nim na ławce.
Źródło: DW – „Bayern Munich head coach Vincent Kompany’s health scare highlights the need for better support for elite coaches”
